Stay leżała w wannie, z której prawie wylewała się woda, czerwona woda. Jej ciało było blade. Na rękach wyraźnie było widać ślady pocięcia. Układały się one w napis ,,Harry'' na lewej ręcę oraz w wyraz ,,Forever'' na prawej.
To straszne widzieć swoją przyjaciółkę w takim stanie. Boże, a jak ona nie żyję ?! Dzwonię na pogotowie. Nie ma czasu !
*Perspektywa Harry'ego*
Nie powinienem prowadzić po spożyciu alkoholu, ale strasznie boję się o moją Barbie. Co jej się mogło stać ? Ktoś jej zrobił krzywdę ? Zgwałcił ? Wzięła za dużo prochów i jest nieprzytomna ? Tysiące myśli przechodziły mi przed moimi oczami, kiedy nagle ujrzałem drzewo...przede mną...już za późno...Czuję wielki ból mojej głowy. Chwilowe sparaliżowanie i nagle ostre światło docierające do moich tęczówek.
-Proszę Pana. Halo ?!
-Ym...Stay ! Ja tam muszę być !
-Może mieć Pan wstrząs mózgu. Już dzwonię po pogotowie.
-Nigdzie nie dzwoń. Ja muszę iść.
-Niech Pan siada, spokojnie.
-To se tutaj usiądź i przypilnuj mi auta !
-Ale, ale...
-Ja mam ważniejsze sprawy !
Lekko otumaniony, szybkim krokiem ruszyłem w kierunku mieszkania Kate. To jakieś 10 minut stąd. Za długo. Stacey nie może tyle czekać. Widzę mężczyznę na rowerze. Teraz mi przyda się bardziej ten pojazd niż mu.
-Przepraszam ! - krzyknąłem zwalając faceta z roweru.
-Oddawaj ! Dzwonię na policję ! - zignorowałem to i wystrzeliłem jak z procy.
***
Drzwi od mieszkania były otwarte. Ze środka słyszałem głosy.
-Przeżyje ?
-Musimy ją zabrać do szpitala.
-Kate ! Co tu się stało ? - wparowałem do mieszkania.
-Ona, ona się pocięła. Przez Ciebie. - powiedziała ze spuszczoną głową.
-Przez mnie ? To pewnie te narkotyki !
-A te napisy na jej rękach ? Nic nie znaczą ? - podniosła ton.
-Co ? Jakie napisy ?
-,,Wytatuowała'' sobie Twoje imię i forever !
-O Boże. To moja wina ! To moja cholerna wina ! - łzy mimowolnie zaczęły mi spływać po policzkach.
-Musimy już jechać. - oświadczył lekarz.
-Jadę z Wami ! Nie mogę jej teraz zostawić.
Wsiadłem do ambulansu i złapałem moją Barbie za rękę. Jest taka śliczna, a taka głupia. Co jej to dało ? Chciała mnie wkurzyć czy poprostu ze sobą skończyć ?
*Wspomnienie*
Nalałam do wanny gorącej wody. Zdjęłam ubranie i zanurzyłam się w krainie rozkoszy. Hymm, pilnik do paznokci. To mogłoby zakończyć wszystkie moje zmartwienia. Nie byłoby tego dziecka, o ile w ogóle jest. Harry mógłby o mnie zapomnieć. Nigdy więcej nie wzięłabym narkotyków. Tak, to dobry pomysł. Chwyciłam za zielony pilniczek i zaczęłam ,,grawerować'' na swoich rękach napis : ,,Harry Forever''. Niech to będzie moje pożegnanie z nim. Boli, ale się nie poddam. Krew zaczęła sonczyć się z moich ran, a woda zaczerwieniać.
-Żegnaj świecie. - szepnęłam i straciłam świadomość.
Wreszcie mogę wejść do Barbie. Jest taka blada. Na rękach założyli jej bandaże. Widać na nich krople krwi, ale to już raczej jakieś zasuszki.
-Barbie, dlaczego to zrobiłaś ?
-Na pewno Ci to wytłumaczy jak już wróci jej świadomość. - Kate weszła do pomieszczenia.
-Jak mogłaś do tego dopuścić ?
-Ja ? Może miałam jej zabronić kąpieli ?
-No nie, ale ile była w tej łazience ? Godzinę ?
-No tak około dwóch... - schowała twarz w dłonie.
-Toż nikt normalny nie siedzi tyle w wannie ! - musiałem się na kimś rozładować.
-Nie krzycz na mnie ! To nie moja wina przecież !
-Przepraszam. Nie chciałem.
-Pozwolisz jej wrócić do domu po wyjściu ze szpitala ?
---------------------------------------
Hejo ;3 Liczymy teraz na 6-7 komentarzy :) Do zobaczenia w piątek ( albo w inny dzień :/ )miśki ;*

Świetne z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział
OdpowiedzUsuńŚwietny blog, czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńŚwietny blog, czekam na kolejne rozdziały, kocham te opowiadania
OdpowiedzUsuńKocham ten blog, mam nadzieję, ze szybko pojawi się kolejny rozdział
OdpowiedzUsuńNext pleas..*-*
OdpowiedzUsuńBomba
OdpowiedzUsuń