piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 4

-To tak. Wczoraj pokłóciłam się  z Harry'm o to ,na którym jestem miejscu w jego życiu. Bardzo mnie wkurzył, więc zabrałam torebkę i wyszłam z domu. Poszłam do pobliskiego baru. Tańczyłam z kilkoma facetami, byłam już kompletnie pijana, więc nie za bardzo pamiętam  z kim i jak tańczyłam. W pewnym momencie Niall mnie zobaczył. Wyprowadził mnie z baru i zaczął mnie ochrzanaiać, lecz szybko odpuścił. Potem znów wróciłam do tego lokalu. Wdałam się w miłą pogawędkę z przystojnym barmanem, który wcześniej przetrzymał mi drinka. Chwilę później zaczęło mi się strasznie kręcić w głowie i zemdlałam.
Rano obudziłam się całkiem goła, owinięta w jakiś kocyk. Jakaś blondynka weszła do pomieszczenia i dała mi prochy wraz z numerem do jej kumpla, chłopaka, nie wiem dokładnie kogo, jakbym chciała więcej. Myślałam, że nie będzie mi potrzebny ten numer, ale ...
-Jak to myślałaś ?! - przerwała mi Kate.
-No bo jak wróciłam do domu to nie mogłam już wytrzymać i zadzwoniłam do tego gościa. Spotkałam się z nim i kupiłam więcej. Harry'emu powiedziałam, że to dla koleżanki, ale on jest za spostrzegawczy. Jak szłam do Ciebie to zauważył  ... Moje oczy !!! I wszystkiego się domyślił. Powiedział, że mam nie wracać do domu dopóki z tym nie skończę. - wypowiedziałam te słowa ze łzami w oczach.
-Czekaj, czekaj. Ten barman trzymał Ci drinka ?! Znałaś go wcześniej ? - dopytywała.
-Nie...Czemu pytasz ?
-Stay ! Ty idiotko ! Nie pomyślałaś, że on mógł Ci czegoś dosypać ? Nie wspominając już o tym co robił z Tobą w nocy. Może jesteś w ciąży ? A co do tej laski do dlaczego to od niej wzięłaś ?
-Mówiła, że po tym mi będzie lepiej.
-Mówiła ... Wracając do Harry'ego. Wiesz, że on jest spokojny, ale do czasu. Stacey. Co Ty sobie wyobrażałaś ? Przecież bardzo dobrze wiedziałaś, że będzie wściekły.
-Wtedy sama byłam zła i chciałam zrobić coś co go ostro wkurzy.
-Ja wszystko rozumiem, ale narkotyki ? Przez jedną głupią kłótnię bierzesz prochy ?!
-Kate proszę ... Nie dobijaj już mnie. - wtuliłam się w przyjaciółkę. 
Łzy znowu zaczęły mi napływać do oczu. Chciałam go wkurzyć i na czym się skończyło ? Że nawet nie mam gdzie mieszkać ! Żałuję tego, tak cholernie żałuję.

*Perspektywa Harry'ego*

Byłem na nią wściekły. Pierwszy raz mnie tak wkurzyła. Nie wiedziałem co mam zrobić. Z jednej strony bardzo ją kocham, a z drugiej już nawet nie mogę na nią patrzeć! Musiałem się komuś wygadać. Postanowiłem, że zadzwonię do swojego najlepszego przyjaciela, Louisa.

*Rozmowa telefoniczna*

-Siema. - odebrał telefon.
-Cześć. Możesz do mnie przyjechać ?
-Kiedy ?
-Teraz, zaraz.
-Przepraszam, ale nie mogę. Jeszcze nie wróciliśmy z El do Londynu. Jesteśmy nadal w Polsce.
-Mieliście wczoraj wrócić !!!
-Wiem, ale przebukowaliśmy bilety, żeby jeszcze trochę zwiedzić. Sorki.
-Trudno. Cześć.
-Narka.

*Koniec rozmowy telefonicznej*

Akurat wtedy kiedy go potrzebuję, to on za granicą sobie siedzi ! Muszę to z siebie wyrzucić. Zdecydowałem, że najlepiej będzie się teraz upić.

*Perspektywa Kate*

-Naprawdę mogę u Ciebie zostać ?
-Tak, oczywiście.
-A mogę się wykąpać ?
-Pewnie, tu masz ręcznik. - wyjęłam przedmiot z szafki i podałam przyjaciółce.
Minęła godzina, dwie a ona nadal nie wyszła. Pukałam, pukałam nadal nic. Postanowiłam, że tam wejdę. To co tam zobaczyłam, było nie do opisania. Błyskawicznie wykręciłam numer do Hazzy.

*Rozmowa telefoniczna*

-Harry przyjedź tu szybko ! Stay, ona ...
-Jadę !

*Koniec rozmowy telefonicznej*

*Perspektywa Harry'ego*

Właśnie dopijałem drugie piwo, gdy zadzwoniła do mnie Kate. Szybko ubrałem buty i do niej pojechałem. Bałem się, że na zawsze stracę moją Barbie.

-----------------------------------
Prosimy o 6 komentarzy i w pon. NEXXXT :D xxx
 
      

8 komentarzy:

Każdy komentarz to dla nas zachęta do dalszej pracy :)

Szablon by S1K