Zobaczyłam mężczyznę ubranego na czarno, opartego o drzewo. Palił papierosa. Obok jego nogi leżała ciemnoniebieska torba z napisem ,,adidas''. Podeszłam bliżej, zauważył mnie. Skinął na mnie głową na znak, żebym się przybliżyła.-Ta od Pezz ? - zapytał nudzony.
-Taaaak. - zająkałam się.
-Przyniosłaś forsę ? - zgasił fajkę.
-Tak. Równo tysiąc. - dziwnie się czuję.
-Super. Weź torbę. - uważnie się rozglądał.
-Dzięki.
-A teraz kasa.
-Proszę. - podałam mu wiązkę pieniędzy.
-Dyskretniej na przyszłość !
-Myślę, że to pierwszy i ostatni raz.
-Hah, na pewno. - uśmiechnął się szyderczo.
-To ja już pójdę. - odwróciłam się.
-Dokładne namiary na mnie i na Perrie masz w torbie. Do następnego !
-Ummm, dzięki. Cześć...
-Zayn, jestem Zayn.
-Okey, dobrze wiedzieć.
Ruszyłam w stronę domu. Cały czas czułam się bacznie obserwowana, chociaż nikogo nie widziałam. Usiadłam na ławce i postanowiłam zadzwonić do mojej przyjaciółki.
*Rozmowa telefoniczna*
-Hej Kate !
-Hejo.
-Muszę się komuś wygadać. Możemy się spotkać ?
-Dzisiaj jestem wolna, więc tak.
-Świetnie. To może za 15 minut u Ciebie ?
-Nie, teraz akurat nie. Może być o 18 ?
-Okey...Będę. Do zoba !
-Hej, pa.
*Koniec rozmowy*
Kurczę. Gdzie ja teraz to zaniosę ? Nie mogę pojawić się tą torbą w domu, bo Hazz się zorientuje, że to nie dla koleżanki.
-Witaj Barbie. - co on tu robi ?!
-Hazz ? Jak mnie znalazłeś ?
-Byłem z Tobą cały czas.
-Śledziłeś mnie ?! Jak możesz ?
-Myślałaś, że pozwolę Ci się spotkać z jakimś czarnym typkiem ? A jakby Ci coś zrobił ?
-Był miły. Szybko dostałam to o co prosiłam.
-Świetnie. Gdzie mieszka ta koleżanka ?
-Jaka koleżanka ?
-No ta dla, której to kupiłaś. - jego wzrok dokładnie się we mnie wpatrywał.
-Umm, przed chwilką z nią rozmawiałam. Może dopiero o 18. - słabo mi idzie kłamanie.
-Mówiłaś, że jest chora.
-Bo jest.
-To co ma tak ważnego do roboty ?
-Rodzina ją odwiedziła, tak rodzina. - zakręciło mi się w głowie.
-Stay, wszystko okey ?
-Chcę już do domu.
-Oczywiście. Auto mam niedaleko.
***
Zostawiłam torbę z łazience i poszłam położyć się do łóżka. Tak chcę już je zażyć. Czuję taką wielką potrzebę. Jak jakaś narkomanka !
-Kochanie jadę do sklepu po zakupy. Będę za godzinkę.
-Okey. Kup jakieś warzywa i wodę.
-Dobrze. Trzymaj się.
Nie dam rady. Teraz jak jestem sama w domu muszę trochę wciągnąć. Weszłam do łazienki i wyjęłam z torby jeden z kilki pakunków. Otworzyłam foliowe opakowanie. Zawartość była gotowa do ,,spożycia''. Wciągnęłam wszystko. Czułam jak moja głowa robi się taka lekka. Wszystkie problemy odpłynęły. Położyłam się do łóżka.
***
-Stay, kochanie ?
-Hę ?
-Zdrzemnęłaś się. Jest już 17. Nie musisz przypadkiem iść do tej znajomej ? - spytał opiekuńczo Harry.
-Ojejku. Muszę ! - wyskoczyłam z łóżka. Poleciałam do łazienki. Spięłam włosy w kucyk. Zrobiłam lekki makijaż i ubrałam dres. Kurczę mam nadzieję, że Hazz nie przyjrzy się moim oczom. Po nich widać, że brałam.
-To ja już lecę. Postaram się wrócić szybko. - schyliłam głowę.
-Zaczekaj. - podniósł mój podbródek i ucałował moje usta delikatnie.
-To było miłe. Pa pa.
-Stay. Twoje...twoje oczy.
-Źle umalowane ? - oby dał się zmylić.
-Ty brałaś !
-Nie no coś Ty. - uśmiechnęłam się sztucznie.
-Mówiłem Ci kiedyś, że toleruję wszystko, ale nie narkotyki ! - jego oczy przepełniła złość.
-No, ale to mój pierwszy i ostatni raz.
-Nie wiem czy mogę ufać narkomance. Idź stąd i nie wracaj póki nie skończysz z tym gównem.
-Nie możesz mi tego zrobić. Ja Cię kocham. - pierwsza łza spłynęła po moim poliku.
-Ja Ciebie też, ale tego nie będę tolerował.
Opuściłam dom całkiem przybita. Te cholerne narkotyki psują wszystko !
***
-No to opowiadaj. Co Cię gryzie ? - spytała opiekuńczo Kate.
-------------------------------------
Liczymy na 5 komentarzy. Większa ilość też będzie miła. :)
Koffam..=> <3 <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńBoskie
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie piszesz. Czekam na nastepny <3
OdpowiedzUsuńPiszemy ;)
UsuńŚwietne czekam na na następny!
OdpowiedzUsuńSuperowe! Czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuń